Berek Marcin Szczygielski Instytut Wydawniczy Latarnik

[2008-05-11]

Z pamiętnika pewnego konkreta

Na jednym z gejowskich portali zupełnie przypadkiem trafiłem na taki oto anons:


"Obciągnę i wyliżę jaja konkretnemu aktywowi do 35 lat. Tylko i wyłącznie na moich warunkach (jestem żonaty i musi być 100% dyskrecji) Spotkanie tylko i wyłącznie w moim bloku na Madalińskiego. Ustawiamy się mailowo na konkretną godzinę. Jak już jesteś pod blokiem puszczasz mi smsa i tylko smsa. Ja schodzę po ciebie i idziemy do mojej piwnicy gdzie pakujesz mnie w ryj i każesz lizać jaja i rów. Wyzywasz mnie przy tym jak chcesz i możesz lekko dawać mi po ryju (lubię się czuć jak szmata). Ty bez wąsów i bez brody. Bez okularów i bez brzucha. W mailu mile widziane zdjęcie samego kutasa i jaj oczywiście niekonieczne. Spotkania tylko po godzinie 23."

W pewnym sensie to ogłoszenie jest majstersztykiem - w niezwykle krótkiej, zwięzłej, treściwej i mistrzowsko skonstruowanej formie autor zawarł całą gamę emocji, wyraził swoje pragnienia, obawy, a przy okazji całkiem wyczerpująco nakreślił obraz swojego codziennego życia i sytuacji.

Po pierwsze komunikat: "Obciągnę i wyliżę jaja konkretnemu aktywowi do 35 lat" - jasny i prosty przekaz. Oferta. Jeśli cię interesuje taka forma spędzenia czasu, czytaj dalej.

Po drugie background: "Tylko i wyłącznie na moich warunkach (jestem żonaty i musi być 100% dyskrecji)". Jeśli zainteresował cię komunikat nr 1, nie licz na nic więcej. Nie ma mowy choćby o wymianie uprzejmości, lub przedstawieniu się. Nie ma mowy, abyś spotkał się z autorem w okolicznościach innych, niż te opisane dalej. Nie ma mowy, że – jeśli lizanie okaże się urocze i sympatyczne – zaprosisz kiedykolwiek autora na kawę, do kina, czy na romantyczną kolację. Dlaczego nie ma mowy? Nawet nie dlatego, że autor nie jest zainteresowany zawarciem bliższej znajomości – autor jest żonaty. Żona nie wie, a autor nie ma zamiaru zmieniać tego stanu rzeczy. Żona nie może się dowiedzieć. Bo choć żona jest tylko parawanem, oszukiwaną idiotką, instrumentalnie traktowaną, naiwną i nieszczęśliwą przykrywką, taką ma pozostać. To warunek autora.

Po trzecie warunek:
"Spotkanie tylko i wyłącznie w moim bloku na Madalińskiego". Autorowi bardzo zależy na rozrywce, ale nie na tyle, żeby miał się w tym celu wybrać dalej niż do własnej piwnicy (o piwnicy mowa dalej). Ten warunek potwierdza punkt nr 2 - żona jest taką kretynką, że się nie zorientuje kiedy mąż wyskoczy z mieszkania w kapciach na piętnaście minut, żeby kilka pięter niżej wylizać i obciągnąć jakiemuś konkretnemu aktywowi do 35 lat. W tym czasie żona będzie zmywała naczynia po małżeńskiej kolacji, rozkładała małżeńską wersalkę, lub otulała do snu dziecko-przykrywkę. Swoją drogą ten punkt, choć składa się z zaledwie 9 słów, otwiera umysł, jak żaden inny z tego anonsu. Wyobraźmy sobie jakie rzeczy mogą wyprawiać nasze połowy dosłownie tuż pod naszymi nosami dzięki umiejętnej organizacji, komórkom i internetowi. Kiedyś z niepokojem myśleliśmy o nadchodzącym wyjeździe naszego męża na delegację, a teraz... mój Boże, jego zwykłe wyjście do zsypu niesie z sobą potencjalną groźbę zdrady. W tym punkcie autor bardzo zmyślnie podał także ogólny adres - ta oferta może wydać ci się atrakcyjna, jeśli mieszkasz na Ursynowie, ale jeśli na Bemowie – może już nie. Autor szukający konkreta, sam zdecydowanie do takich należy. Znasz już ogólną topografię - jeśli jest ok, czytaj dalej.

Po czwarte logistyka: "Ustawiamy się mailowo na konkretną godzinę. Jak już jesteś pod blokiem puszczasz mi smsa i tylko smsa. Ja schodzę po ciebie i idziemy do mojej piwnicy". Autor zapewne pracuje w bankowości, albo jest jakimś korporacyjnhym strategiem. Wiesz już wszystko – gdzie dojechać, po co, na co możesz liczyć i jak to załatwisz. Bułka z masłem! Autor sprytnie wykorzystuje wszystkie zdobycze techniki, aby temu konkretowi do 35 lat obciągnąć i wylizać w piwnicy przy Madalińskiego. Nie musisz umawiać się co do minuty i gnać z wywalonym językiem. Autor nie czeka w piwnicy. Autor spokojnie czeka u boku żony kilka pięter wyżej, głaszcząc ją po włosach i dziękując za pyszną kolacyjkę, albo oglądając newsy na TVN24, albo "Masz wiadomość" z Meg Ryan – żona tak lubi ten film... Gdy dotrzesz na miejsce, dasz znać "smsem i tylko smsem" – nie wolno ci dzwonisz, bo żona-przykrywka usłyszy sygnał i się zaciekawi. Może nawet zacząć coś podejrzewać. Sms nie wzbudzi obaw – autor powie najwyżej, że to z banku. A następnie wyniesie śmieci, albo wręcz powie, że idzie do piwnicy po, dajmy na to, samochodowy fotelik dziecięcy. Ale chyba raczej nie... autor, tak konkretny i ostożny, nie zdradzi prawdziwego celu wyprawy. Zapewne postawi na śmieci. Lub papierosa. A może zapomniał czegoś zabrać z auta? No, wraca góra za dwadzieścia minut.

Po piąte scenariusz spotkania, a zarazem charakterystyka osobowości autora: "gdzie pakujesz mnie w ryj i każesz lizać jaja i rów. Wyzywasz mnie przy tym jak chcesz i możesz lekko dawać mi po ryju (lubię się czuć jak szmata)". Nie ma mowy o romatycznej atmosferze. Konkretny autor nie szuka czułości. Konkretny i doskonale zorganizowany autor, jest – w sferze emocjonalnej – masochistą. Pragnie być poniżany, chce "czuć się jak szmata". Prawdopodobnie w pracy pełni funkcję szefa, prawdopodobnie z powodzeniem – świadczą o tym choćby zdolności organizacyjne widoczne w tym anonsie oraz jego apodyktyczny ton. Nadmiar władzy w miejscu pracy i w domu (z pewnością nasz konkretny autor jest niekwestionowaną głową domu) wywołują u niego potrzebę odreagownia i bycia poniżonym. Ale tylko troszeczkę – przez piętnaście minut, we własnej piwnicy po kolacji.

Po szóste wymagania: "Ty bez wąsów i bez brody. Bez okularów i bez brzucha. W mailu mile widziane zdjęcie samego kutasa i jaj oczywiście niekonieczne". Konkret do 35 lat nie może być owłosiony na twarzy, nie może mieć okularów, ani brzucha. Potrzebny prawdziwy man! Trudno mi wytłumaczyć jaki wpływ mogą mieć wąsy i broda, nie wspominając o okularach na nosie, na jakość obciągania niższej partii ciała oraz lizanie rowa i jaj i to w dodatku w piwnicy. Widocznie autor jest estetą, albo po prostu ma swój typ i tyle. Ale ostatnie dwa słowa zdradzają człowieka na poziomie – z zaskakującą po wcześniejszych treściach delikatnością autor nie nalega na przysłanie mailem zdjęcia "kutasa i jaj". Jeśli chcesz przysłać, będzie to mile widziane, czy raczej obejrzane, ale jeśli nie chcesz - nic nie szkodzi, naprawdę nie ma sprawy...

Po siódme czas:
"Spotkania tylko po godzinie 23". Zapewne autor długo pracuje – jako szef, dyrektor lub nawet prezes jakiejś korporacji musi długo siedzieć w biurze. A może po prostu czujność żony słabnie pod wieczor?

Tak więc jeśli jesteś bezwąsym, bezbrodym konkretnym, szczupłym facetem bez wady wzroku do 35 lat, mieszkasz niedaleko Madalińskiego, masz komórkę i internet, czas po 23.00 oraz zamiłowanie do piwnic, a także do lżenia obciągających i "wylizujących ci rów oraz jaja" żonatych facetów w kapciach – pisz, przygoda czeka, przyzywa z daleka!

Ja po przeczytaniu tego anonsu myślę o nim często. Ale nie o ofercie, ani nie o konkretnym autorze - choć ten człowiek, całkowicie wyjałowiony z jakichkolwiek etyczno-moralnych zasad, pozbawiony cienia empatii i skrupułów, z pewnością może wywoływać niezdrową fascynację. Ale o nim nie myślę. Myślę o tej jego "musi być 100% dyskrecji" żonie. Kim jest ta kobieta? Co myśli? Co czuje? Czy wie jak tak naprawdę wygląda i czym jest jej życie? Czy kiedy schodzi czasami do piwnicy po walizki lub drabinę choćby w najśmielszych fantazjach podejrzewa, że właśnie tam jej mąż raz na jakiś czas wieczorową porą "obciąga i liże rowy" przypadkowym konkretom do 35 lat? Czy kiedy jej mąż wyskakuje wieczorkiem z workiem śmieci i wraca po dwudziestu minutach, całuje ją w policzek na powitanie? Co do niej mówi po takiej wyprawie?
Przyznam, że jest tylko jeden rodzaj gejów, których trudno mi tolerować. Nie są to wcale "przegięte cioty", ani zmanierowani, ani ci "ze środowiska". To są ci żonaci. Ci, którzy dla własnej wygody, z własnego tchórzostwa postanawiają unieszczęśliwić jakąś Bogu ducha winną dziewczynę, a później zazwyczaj także dzieci. Znam takich gejów. Wy też. Widujecie ich codziennie na ulicach, spotykacie na przyjęciach, oglądacie w telewizji w różnych - najczęściej rozrywkowych - programach. Nie potrafię zrozumieć tych facetów i nie widzę dla nich żadnego usprawiedliwienia (oczywiście poza nielicznymi przypadkami gejowsko-damskich jasnych układów). Bo sytuacja, w której ktoś decyduje się dla własnego komfortu zniszczyć czyjeś życie, nie ma żadnego usprawiedliwienia.


Z pamiętnika pewnego konkreta, Komentarze:

scarlett84:

[2008-05-11]

Hmmm..no cóż,zdarza się i tak. Ciągle tkwimy w fazie przedemancypacyjnej i chwilowo nic nie wskazuje na to, że ta sytuacja miałaby ulec zmianie:/ Ale to nie znaczy,że tylko geje muszą coś ukrywać,a gdy mają tego dość dokonują coming out'u. W tym kraju nawet jak jesteś gruby,masz zeza,czy trądzik musisz zrobić coming out. Musisz powiedzieć:"tak,jestem gruby,mam w domu lustro i wagę, nie musicie szeptać po kątach,ani patrzeć porozumiewawczym wzrokiem,żebym to zrozumiał"...Brian Kinney nie mógłby mieszkać w Polsce;) Pozdrawiam Ps.Czytał Pan może "Czeską biżuterię" Grzegorza Musiała?Szukam nerwowo tej książki,a nie jestem pewna,czy jest tego warta?

Marcin Szczygielski:

[2008-05-11]

:-) Czeska bizuteria warta przeczytania, choc nieco juz traci myszka. Wiekszosc aktualnych wowczas i elektryzujacych czytelnikow aluzji, dzis jest juz niezrozumiala. Ale napisana z biglem i przyjemnie sie czyta. Zatem jesli wpadnie w rece, warto skorzystac. Ale nerwowo szukac chyba nie. Pozdrawiam serdecznie!

Jacek:

[2008-05-16]

Ja czytałem i do tej pory tego żałuję. Słaba książka. Ale czytałem też "Berka". Poza scenami, które mnie zniesmaczyły (np. spuszczanie się do mordy przypadkowemu kolesiowi, czy też przypadkowy koleś spuszcza się do mordy głównemu bohaterowi - nie pamiętam dokładnie) powieść jest bardzo dobrze i sprawnie napisana. Gratuluję, bo mało jest książek, które czytam w dwa dni nie jedząc i nie pijąc.

123:

[2008-05-17]

Nie wiadomo, czy opisany mężczyzna jest gejem. Nie zmienia to jednak faktu, że jego postępowanie jest niemoralne. Zdradza swoją żonę... gdyby zdradzał ją z inną kobietą byłoby to równie niemoralne jak i w tym przypadku. Moim zdaniem nie ma to znaczenia z kim on ją zdradza, liczy się fakt iż odważa się ją oszukiwać.

tmh7:

[2008-05-19]

Zgadzam sie z komentarzem 123. Nie wazne czy jest hetero, bi, homo, pokemonem czy nosi krawat w bialo-czerwone paski. Faktem jest ze zdradza osobe z ktora jest, ktora ludzi miloscia a ta nieswiadoma niczego jest nadal z nim w zwiazku. Korzystajac z okazji mam jeszcze szybkie pytanka. 1. Czy wiadomo cos na temat ekranizacji Pana ksiazek (z wyjatkiem "Kuchni...":) ? 2. Czytajac "Pl-boya" przyznam sie ze lekko zazdroscilem Panu wykonywanego zawodu (pomijajac wynagrodzenie + inne bonusy:). Arysytsyczne poprawianie waginy oraz Photoshopowe korekty piersi wydaje sie o wiele ciekawsze niz projektowanie plakatow dla Urzedu Gminy Targowek czy tez ulotek dla innych takich:) Pozniej dowiedzialem sie ze jest Pan gejem...i w zwiazku z tym wysnulem pewna teorie ze dla osoby homoseksualnej nagosc obydwu plci nie jest czyms odrazajacym czy tez powodujacym niesmak(?). Oczywiscie tej pozadanej jest milej widziana :) Zgadza sie Pan z Tym? Pozdrawiam!

Gap:

[2008-10-12]

Fajna jest żonglerka słowna w tym felietonie. Kupiłem i przeczytałem też na początku roku "Berka". Sceny erotyczne nie podobały sie moim heteroseksualnym koleżankom, którym pożyczałem przez wiele tygodni książkę. Za to całość była dla nich fascynująca. Myślę, że to po części zasługa opisania miałkości emocjonalnej relacji spotykających się ze sobą ludzi - tego z czym spotykamy się na co dzień w dużych miastach. Sam nie mam zdania, czy pornograficzne fragmenty książki (podane soute) dodają jej jakiegoś waloru. I nie staram się tego oceniać. Pozdrawiam serdecznie i życzę radości z życia i spełniania się w pasjach. Piotr

rafi:

[2008-11-03]

Witam, po przeczytaniu rozkładu na cześci proste anonsu pewnego pana (chyba z duzej litery nie zasługuje). Nabrałem obrzydzenia do samego siebie, z powodu ze sam przez z gora 3 lata uczestniczelem w procesie unieszczęsliwiania Żony mojego kochanka. Dotarło to co nie mogło sie przebić do mojej świadomości przez 10 lat, mimo że strach obawy i wyrzuty sumienia czułem zawsze. Bez sensu byłoby kogoś za coś przepraszać ale pewnie nigdy wiecej już tego świadomie zrobie (nigdy nie mów nigdy ale będę się starał). A powieść BEREK fajna przeczytałem ją w jeden wieczór, dwie rzeczy mi się nie bardzo podobały lot Małgosi oraz wulgarny sposób przedstawienia romansu ( a właściwie samego zbliżenia), które doprowadziły do jej powstania. inne "momenty" to z mojego punktu widzenia Samo Życie, były potrzebne aby pokazać sposób na życie i styl poszukiwań Księcia Z Bajki wielkomiejskiego geja (skąd ja to znam :))) ) Dzieki i prosze o jeszcze Rafał p.s. teraz to sam mam nadzieję że "najlepsze wciąż może przyjść"(może i mnie kiedyś uda sie znaleść MR PREFECT) :)

Robert:

[2008-11-18]

Podpisuję się obiema rękoma pod analizą i wnioskami tego ogłoszenia. Również jest sens w tym co napisał 123 ponieważ rzeczywiście nie ważne z kim, zdradzać nie należy , jest natomiast pewna zasadnicza różnica co do tych zdrad. Ow gość żeniąc się nie oszukujmy się, wiedział że podobają mu sie mężczyźni, wiedział ze bedzie uprawiał z nimi seks, czyli żeniąc się świadomie skazał swoją żonę na swego rodzaju cierpienie. Mężczyzni heteroseksualni raczej zeniąc się nie planują lub tez raczej nie podejrzewają siebie o to ze bedą zone zdradzac, zdrada następuję (jak juz) po pewnym czasie i nie jest planowana w dniu śłubu. Natomiast ogłoszeniodawca doskonale zdawał sobie sprawe z tego że lubi lizać to i owo a slub to tylko przykrywka dla niego tylko i wyłącznie i to jest najbardziej obrzydliwe i dlatego ktos taki i jemu podobni nie mają nic na swoje usprawiedliwienie.


Skomentuj

imię/nick(wymagane)
email(wymagane)
www
komentarz